ROZDZIAŁ 1
Usłyszałam dziwięk budzika. Sięgnęłam ręką żeby go wyłączyć. Zerknęłam na
godzinę żeby po chwili zerwać się jak oparzona. Była 9:30, a ja miałam 30 min
do odjazdu pociągu do Hogwartu. Weszłam do łazienki i zrobiłam sobie lekki makijaż.
Później weszłam do swojej garderoby. Rozejrzałam się , a po chwili wzięłam
sobie zestaw do szkoły.
Musiałam przyznać przed samą sobą, że po starej Hermionie zaginął słuch. W wakacje zmieniłam się nie do poznania. Zrobiłam wreszczcie co z z tą
szopą, którą miałam na głowie jeszcze 2 miesiące wczeniej. Ubierałam się bardziej modnie.
W mojej garderobie nie było już żadnych rozcięgniętych swetrów. Zebrałam się i
teleportowałam na King's Cross. Rozejrzałam się w poszukiwaniu znajomych mi
czupryn. Zobaczyłam ich na drugim końcu peronu. Ruszyłam w ich kierunku.
Czułam wzrok innych na sobie a głównie płci męskiej. Wreszcie kiedy doszłam do przyjaciół
roześmiałam się. Ten widok mógłby być nie powtarzalny. Oboje chłopacy-Harry i
Ron mieli szczęki aż do ziemi.
-Hej!-umiechnęłam się do Harrego, Rona i Ginny.
-Yyyy ale czy my się znamy?-spytała Ginny.
-Oczywicie!No przecież jestem Hermiona.
-CO!- naraz wszyscy powiedzieli.
-Hahaha bardzo mieszne to ja, prawdziwa ja - uśmiechnęłam się
Razem weszli do pociągu i znaleli pusty przedział. Usiedli i zaczęli
rozmawiać o tym co robili przez wakacje i o tym oczywicie jak Hermiona się
zmieniła. W pewnym momencie do przedziału wparował sam książę Slytherinu rzecz jasna
wraz ze swoimi gorylami.
-Nonono. Kogo my tu mamy? Wybrańca, Wieprzleja, Wiewióre i....-tu obrócił się
w moją stronę i powiedział -Nowa?! A więc co ci powiem. Wkrótce się
przekonasz, że pewne rodziny lub osoby nie są godne twojej uwagi. Nie warto przyjanić się
z tymi gorszymi. Tutaj nachylił się do mnie i szepnął -Chętnie bym skosztował tych
twoich malinowych ust.
Teraz Malfoy obrócił się spowrotem do chłopaków.
-A tak wogóle to gdzie jest ta wasz ukochana szlamcia, co? Przeciż wasza
szlamowata szlama zawsze trzyma się was.
W tym momencie przecholował. I to na maksa. Wstałam i pociągnęłam go za
kołnierz koszuli i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Po chwili
przerwałam tą cudowną chwilę i wypchnęłam go na korytarz. Zanim zamknęłam drzwi powiedziałam
-Tu jestem Malfoy.
Kiedy weszłam spowrotem do przedziału rozemiałam się. Ron siedział z
otwartymi ustami. Harry wyglądał tak jakby chciał co powiedzieć ale jednak
się rozmyślił. A Ginny wyglądała jak...jak Ginny. Usiadłam i zaczęłam czytać swój kolorowy
magazyn. Nastała cisza. Taka cisza panowała aż do momentu gdy dojechalimy.
Wstałam i ruszyłam z zamiarem wyjcia ale co lub kto mnie złapało za nadgarstek.
Odwróciłam się i zobaczyłam Rona'a.
-Ron co ty do cholery robisz?! To boli!-krzyknęłam ale nie zareagował.
Zamknął drzwi przedziału i rzucił mnie na siedzienie.
-Co ty sobie wyobrażasz?! Jak mogłas nam to zrobić,co?
-Ale o co ci chodzi,Ron?
-Nie udawaj głupiej. A co to było to z malfoyem?! Może mi powiesz,że to był
tylko niewinny całusek. No słucham. Co masz mi do powiedzenia. Wytłumacz się.
-Po pierwsze nie będziesz mi tu mówił co mogę a co nie, a po drugie nie muszę
ci się tłumaczyć-wstałam i otrworzyłam drzwi-Rozumiemy się?!
Wciekła wyparowałam z przedziału ale nie zastałam dłużej bo kto mnie
odwrócił i z całej siły walnšł w twarz. Upadłam i po chwili posmakowałam
swojej własnej krwi. Po
raz drugi kto mnie postawił i z całej siły kopnšł w brzuch. Przed upadkiem
musnęła mi przed nosem blond czupryna, która przykłada rudej czuprynia.
Zemdlałam ale jeszcze zanim spotkałam się z ziemią szepnęłam
-Draco....
-----
Sorry narazie z błędami ale poprawimy :)
Love i Bellatrix